Kominiarz nr 1/99 (styczen - marzec)

Kominiarskie słowo honoru


Jesteśmy zgodni co do tego, że każdy człowiek a tym bardziej kominiarz od którego w dużej mierze zależy bezpieczeństwo ludzi zarówno z formalno-grzecznościowego jak i moralnego punktu widzenia powinien wysoko cenić dane przez siebie słowo.

Słowo kominiarza stanowi ważny element w szacunku do naszego zawodu i powinno zasługiwać na całkowite obustronne zaufanie, bo i służbę kominiarską społeczeństwo darzy takim zaufaniem. Właśnie społeczeństwo nasze (pokazują to cykliczne badania socjologiczne) ma wysokie zaufanie do ludzi w rękach których spoczywa szeroko rozumiane bezpieczeństwo społeczne. Trzeba przyznać, że pewne niepokojące zjawiska dewaluacji przyrzeczonego słowa obrosły komercjalnymi kalkulacjami i irracjonalnymi przesłankami dotyczą też nas samych tj. braci kominiarskiej. Dlatego trudno je zwalczać pouczeniami odwołującymi się li tylko do rozsądku i rozwagi. Można zaobserwować szczególnie w ostatnim czasie jak nasi koledzy (wprawdzie nieliczni ale jednak dla społeczeństwa zauważalni) zapominają często o posłannictwie kominiarskiej służby i świadomie "wystawiają jej" swym postępowaniem niską cenzurkę co można zauważyć i odczuć - niestety w czasie wykonywania swych obowiązków w terenie.

Waga i znaczenie słowa kominiarz wynika oczywiście z jego ugruntowanej pozycji społecznej, doniosłości zadań jakie wykonuje na rzecz powszechnego bezpieczeństwa obywateli. Tę rangę słowa kominiarz musimy potwierdzać (praktycznie codziennie) w różnych życiowych sytuacjach czego przykładem są: czyszczenie i konserwacje przewodów kominowych, sprawdzanie stanów technicznych kominów, wykonywanie odbiorów i inwentaryzacji urządzeń grzewczo-kominowych. A zatem realizację działań związanych z bezpieczeństwem ludzi.

Słowność bowiem jest wyrazem poczucia obowiązku, szacunku dla siebie i poszanowania innych ludzi.

Przez wieki kształtowały się w naszym społeczeństwie określone stereotypy postępowania, które mimo odmiennych warunków historycznych i różnych formacji społeczno-ekonomicznych - są ponadczasowe. W mentalności Polaków tkwią takie cechy jak: honor i godność. Odnosi się to także do dotrzymywania danego słowa. Dając słowo poręczało się sprawę swoim honorem, który identyfikowano z własnym dobrym imieniem.

Już w mentalności rycerskiej obowiązywały pewne zasady, które do dzisiaj (w jakimś stopniu) nie straciły na aktualności. Symbolem prawości charakteru i cnot rycerskich a także wzorem do naśladowania może być Zawisza Czarny*. Na pierwszym miejscu stawiał on dochowanie wierności dawanym przez siebie przyrzeczeniom i obietnicom. Wówczas przykładano wielką wagę do raz danego słowa, które obowiązywało już przez całe życie. Obecnie można sceptycznie oceniać tego rodzaju postawy, konfrontując je z rzeczywistością. Chociaż i teraz także spotykamy ludzi (najczęściej starszych kominiarzy) którzy irytują się (i słusznie) jeżeli dwa razy spytamy ich, czy wypełniają podjęte zobowiązania. Fakt ten dziwi nas dlatego, gdyż przywykliśmy do asekuracji a jednocześnie traktowania czyjegoś słowa jako nic nie znaczącej deklaracji (szczególnie dotyczy to młodszych kolegów i niekiedy staje się ich "sposobem na życie").

W naszej kominiarskiej służbie spotykamy się z podobnymi sytuacjami dawania słowa bez pokrycia. Niektórzy mistrzowie kominiarscy systematycznie spóźniają się na różnego rodzaju narady, spotkania z czeladnikami lub uczniami chcą w ten sposób zwrócić uwagę na ważność własnego stanowiska, swojej osoby. Uważają, że tylko im wolno się spóźniać gdyż rzekomy nawał obowiązków służbowych ich zawsze usprawiedliwi. Myślę, że nie trzeba nikogo przekonywać, że taki mistrz - przełożony (i nie tylko on ale każdy inny tak postępujący) traci autorytet i szacunek chociaż sam o tym nie wie. Należy więc uczulić członków Prezydium Zarządu KKP, kierownictwo Oddziałów Terenowych, Spółdzielnie i Zakłady Kominiarskie na konieczność przestrzegania punktualności jak również z całą bezwzględnością rozliczać ją z podjętych zobowiązań i planowanych zamierzeń szczególnie dotyczących indywidualnych kominiarzy.

Skoro mówimy, że czas to pieniądz, nie lekceważmy zatem umów i przyrzeczeń, ponieważ ich niedotrzymanie, zwłaszcza bez uprzedzenia postawia człowieka, wobec którego mamy zaciągnięte zobowiązania na przysłowiowym lodzie.

Po sposobie - wg. J.W. Goethego - w jaki spełniasz swój obowiązek, poznasz wartość swoją. Nie jest wart ten, kto nie liczy się z innymi ludźmi.

Zdarzają się przypadki, że mistrz kominiarki przyrzeka podwładnemu urlop w terminie o który prosi wiedząc, że nie będzie w stanie dotrzymać słowa. Czyni to naturalnie po to, by zachęcić kominiarza, czeladnika lub ucznia do wykonania określonego zadania. Zapomina jednak, że w aspekcie pedagogicznym i moralnym wyrządza krzywdę nie tylko podwładnemu ale i sobie. Nadużywanie słowa, szafowanie obietnicami bez pokrycia jest sprzeczne z honorem i elementarną rzetelnością.

Wszakże tylko słowność i godność osobista są - w aspekcie etycznym - wyrazem honoru i odwagi cywilnej, szlachetność charakteru, wzajemnego szacunku i poczucia odpowiedzialności za sprawę bezpieczeństwa obywateli. Jak mówi porzekadło ludowe: szanuj drugich - będą i ciebie szanowali.

Postawa człowieka obiecującego i nie dotrzymującego słowa pachnie dwulicowością. A dwulicowość w poglądach i postawach, wyrażająca się w głoszeniu czego innego na oficjalny i czego innego na prywatny użytek powoduje poważne szkody w świadomości społecznej, zwłaszcza w świadomości młodego pokolenia kominiarskiego. W tym miejscu warto zaakcentować, że szczególny rezonans społeczny wywołują te przypadki niedotrzymywania słowa, za którymi stoi autorytet państwa.

Niebagatelne znaczenie ma potrzeba przestrzegania zasad i terminów rozpatrywania skarg i zażaleń ludności oraz próśb podwładnych. I w tych kwestiach notuje się niekiedy lekceważenie zasad etycznych i regulaminu postępowania w myśl niepisanej zasady: im niższy rangą przełożony tym większe zaniedbanie w terminowych rozpatrzeniach tych spraw.

Są kominiarze (nie tylko mistrzowie - przełożeni) którzy kolegom, znajomym dają słowo honoru oferując swoją pomoc w załatwieniu niemal każdej sprawy. Postępują tak najczęściej mając nadzieję na uzyskanie ewentualnych korzyści osobistych, a zapominają szybko o sprawie gdy należy zaangażować się osobiście a skutek odniesiony może być mierny. Czasem też można zaobserwować poczynania przełożonych (o których dowiadujemy się zazwyczaj po czasie), że ich pozytywna ocena podwładnego nawet wystąpienie o jego awans lub odznaczenie była tylko "grą na pokaz" a w rzeczywistości wnioski o odznaczenie (lub awans) leżą dalej w szufladzie biurka. Tego typu postępowanie z etycznego punktu widzenia jest jaskrawym przykładem nie tylko niedotrzymywania słowa ale wręcz ordynarnego kłamstwa świadczącego o braku honoru i godności własnej.

W naszej pracy kominiarskiej ważnym jest wzajemne zaufanie i niekiedy ma ono decydujący wpływ na rzetelność naszego zawodu. Biorąc pod uwagę etyczne i historyczne podstawy zasady dotrzymywania słowa powinniśmy pamiętać, że okazując zaufanie komuś, sami je zyskujemy. Zaufanie do mistrza kominiarskiego zależy również od zgodności jego słowa z czynami (należy zdać sobie sprawę, że podwładny to dobry obserwator poczynań mistrza i leży to jakoby w jego naturze). Ma to doniosłe znaczenie w dziedzinie kształtowania właściwych stosunków między ludźmi. Traktowanie tych problemów w kategorii grzeczności i obyczajowości jest błędem. Trzeba bowiem na to spojrzeć również z prakseologicznego punktu widzenia, który wskazuje iż jednym z podstawowych warunków dobrego funkcjonowania każdego społeczeństwa nie tylko kominiarskiego, jest dotrzymywanie słowa w każdych sytuacjach.

W konkluzji wypada dodać, że gdybyśmy zawsze dotrzymywali słowa uniknęlibyśmy wielu przykrości, zbędnego szarpania nerwów oraz trwonienia czasu, który moglibyśmy spożytkować sensowniej. Myślę, że warto o tym pamiętać we wszystkich okolicznościach życia zawodowego "społecznego i osobistego". A zanim damy komuś słowo honoru - zastanówmy się najpierw - czy będziemy w stanie sprostać przyjętemu zobowiązaniu.

Opracował: bryg. Karol Pieśniak
Dowódca jednostek liniowych

* wg Encyklopedii Popularnej PWN - wydanie szóste - str. 888 "Zawisza Czarny" z Grabowa - starosta spiski: zasłynął w czasie wojen i turniejów z prawości i męstwa, symbol cnót rycerskich, uczestnik bitwy pod Grunwaldem, zginął w niewoli tureckiej.