Solidarność kominiarska – mit czy prawda

1.Wstęp
Znane są powiedzenia o solidarności niektórych grup zawodowych (np. lekarzy, górników itp.), zastanawiamy się czy i w kominiarskiej “rodzinie“ zdarzają się bezinteresowne przykłady solidarności świadczącej o konsolidacji zawodowej. 
Wykonując obowiązki biegłego sądowego spotkałem się z namacalnym dowodem “solidarności kominiarskiej”, która jak wielu twierdzi jest już wymarłą cechą ludzką. W świecie żądzy pieniądza deptane są tradycyjne wartości zawodowe i odruchy ludzkiej solidarności które przecież kiedyś były naszą cechą narodową. 
Wiem, że komuś kto nie zetknął się bezpośrednio z zagrożeniem związanym z oskarżeniem o przestępstwo mówienie, że niesolidne wykonywanie obowiązków związanych z bezpieczeństwem społecznym może być karalne zdaje się na tyle nierealne, że nie zwracamy na to żadnej uwagi i uważamy że nas to nigdy nie dotyczy. Uważamy że jako kominiarze mamy “patent na szczęście” dając go innym i nie zdajemy sobie sprawy, że w określonych warunkach związanych z oskarżeniem o niesolidność naszej pracy sami możemy tego szczęścia potrzebować stając się oskarżonym. Zastanawiające jest na kogo wtedy możemy liczyć, kto poda nam pomocną dłoń na tyle silną by pomoc była skuteczną. W tych dywagacjach przecież całkowicie realnych w kominiarskiej służbie posłużę się rzeczywistym zdarzeniem które miało miejsce w “pewnej miejscowości“ na południu Polski. 
Kominiarz został oskarżony o spowodowanie pożaru, który miał być konsekwencja jego “niesolidnej pracy”, ale po kolei. 
2. Przewód sądowy.
W Akcie Oskarżenia przeciwko Tomaszowi Poczeńskiemu oskarżonemu o przestępstwo z art. 163 § 2 kk. zarzucono, że:
w dniu 29 stycznia 1999 r. w miejscowości H. będąc zatrudnionym w Zakładzie Kominiarskim mistrza kominiarskiego Jana Czerwika na stanowisku pomocnika kominiarza nie dopełnił obowiązku służbowego przy czyszczeniu kanałów dymnych przewodu kominowego poprzez nieusunięcie sadzy z komina nagromadzanej tam przez okres ostatnich dwóch lat do czego był zobowiązany, skutkiem czego w dniu 30 stycznia 1999 r. doszło do zapalenia się sadzy znajdującej się w przewodzie tego komina, która to sadza po wypadnięciu przez niezabezpieczony otwór kominowy do pomieszczenia mieszkalnego doprowadziła do pożaru budynku będącego własnością Bogdana Kurasa to jest przestępstwo z art. 163 § 2 kk.*
Na zasadzie art. 24 §1, art. 31§1 kpk sprawa podlega rozpoznaniu przez Sąd Rejonowy w X. w trybie zwyczajnym. Z uzasadnienia Aktu Oskarżenia (opis części dowodowej):
ustalono, że ognisko zapalne pożaru, który wybuchł w budynku jednorodzinnym własności Bogdana Kurasa znajdowało się w jednym z pokojów, w którym pod sufitem znajdował się otwór wiodący do komina. Spaleniu uległo wyposażenie pokoju oraz tynki w tym pomieszczeniu a powstała szkoda opiewa na kwotę ok. 3 000 zł. Pożar ugasiły dwie sekcje z Komendy Powiatowej PSP w X. 
Przeprowadzone w niniejszym postępowaniu dowody (oględziny, zeznania świadków, opinie dwóch biegłych) pozwoliły na ustalenie przyczyny powstania pożaru ...
Ustalono, iż w dniu 29 stycznia 1990 r. w godzinach popołudniowych kanał dymowy jednego z kominów został “przetarty” (określenie biegłego) miotełką przez pracownika Zakładu kominiarskiego Tomasza Poczeńskiego mimo iż poprzednie czyszczenie miało miejsce w 1997 r., nie dokonał on usunięcia sadzy z czyszczonego kanału.
W godzinach wieczorno- nocnych w piecu, który był “obsługiwany” przez komin – napalono. Ogień wygasł w ciągu nocy jednakże sadza nagromadzona w przewodzie kominowym została zapalona a następnie wypchnięta przez otwór pozostały w kominie w innym pomieszczeniu do pokoju, gdzie ogień się rozprzestrzenił. Otwór, o którym mowa był pozostałością po zdemontowanym uprzednio piecu i był przez właściciela zabezpieczony cegłą i gliną, które zostały prawdopodobnie wypchnięte do wnętrza pokoju przez czyszczącego powierzchownie przewód - pomocnika kominiarza – Tomasza Poczeńskiego*
Powstały pożar (wg opinii powołanych biegłych) zagrażał zdrowiu i życiu ludzkiemu. 
Winę za spowodowanie powyższego zdarzenia ponosi Tomasz Poczeński, który jako pracownik Zakładu Kominiarskiego zaniechał usuwania sadzy z kominów przez dwuletni okres a następnie w dniu 29.01.1999 r. dokonał jedynie “przetarcia” ścian kanału dymowego (opinia biegłego ds. kominiarstwa, odprowadzania spalin, dymów, wentylacji nawiewno-wywiewnej). 
Przesłuchiwany w charakterze podejrzanego pomocnik kominiarza Tomasz Poczeński przyznał się do zarzucanego mu czynu, jednakże twierdzi, że właściciel domu nie żądał od niego gruntownego wykonania obowiązków.*
Wszczęto śledztwo (trwające ponad 8 miesięcy) i zgromadzono wystarczający materiał dowodowy będący podstawą wniesienia oskarżenia o przestępstwo z art. 163 § 2 kk. 
Na rozprawie w dniu 3 grudnia 1999 r.:
• oskarżony przyznał się do winy ale wyjaśnił, że w kominiarstwie pracuje od 1 miesiąca i “uczył“ się zawodu pod okiem mistrza kominiarskiego Jana Czernika. Po wyczyszczeniu komina chciał wyczyścić przewód z sadzy ale właściciel nie chciał wpuścić go do pomieszczenia tłumacząc, że zrobi to sam. Kanał wentylacyjny był wykorzystywany jako spalinowy i nie posiadał drzwiczek wyczystnych.
• poszkodowany Bogdan Kuras zeznaje, że gdyby komin miał na dole wylot to nie byłoby pożaru. Sam sobie poszkodowany wybierał sadze i sam sprawdzał sobie “cug”,
• dowodzący działaniami strażak zeznaje, że ogień gasiły 2 samochody i 12 ludzi. Wg świadka było zagrożenie dla mieszkającej w budynku osoby. Nie było drzwiczek wycierowych. W piecu obok spalonego pomieszczenia był żar. 
• Kamil Poleś biegły sądowy ds. kominiarstwa, odprowadzania spalin,dymów,wentylacji nawiewno-wywiewnej (nieobecny na rozprawie z powodu choroby) na podstawie akt sprawy w pisemnej opinii stwierdza: brak otworów wyczystnych służących do usuwania sadzy. W dniu 30 stycznia 1999 r. doszło do zapalenia sadzy w kanale, która wypchnięta zostaje przez otwór do wnętrza pomieszczenia gospodarczego. Sadza paląc się osiąga temperaturę dochodzącą do 13000 C w skutek czego następuje gwałtowny wzrost objętości gazów w kominie (możliwość rozerwania ścian komina). Usuwania zanieczyszczeń z kanałów dymowych dokonuje zakład kominiarski wraz z usuwaniem sadzy na zewnątrz budynku. Wykluczyć nie może biegły, że paląca się sadza może doprowadzić do zapłonu pokrycia dachowego a także powstały pożar i zadymienie mogły prowadzić do zaczadzenia właściciela budynku a tym samym do jego zgonu.*
• Marian Chwałowski biegły ds. pożarnictwa wydaje opinię, w której m.in. dokonuje opisu pomieszczenia – miejsca pożaru. Jest to pomieszczenie warsztatowe z nagromadzonymi materiałami palnymi na podłożu obok komina. Jako przyczynę pożaru wyeliminowano: podpalenie (zaprószenie) natomiast przyjęto wady kominowe - zapalenie sadzy. Paląca się sadza powoduje wzrost temp. do 13000 C i gwałtowny wzrost ciśnienia powodujący liczne pęknięcia. Przeprowadzona opinia z zakresu kominiarstwa stwierdza, ze nastąpiło zapalenie się sadzy w kominie i powstanie tzw. pożaru kominowego. W konkretnych warunkach pożar ten nie stanowił zagrożenia dla mienia znacznej wartości ze względu na szybką akcje ratowniczo-gaśniczą i brak dużej ilości materiałów palnych w pomieszczeniu. W pomieszczeniu była butla gazowa i gdyby stała w ognisku pożaru to doszłoby do jej wybuchu. Mała ilość palnych materiałów i jego szczelność mogłaby doprowadzić do samougaszenia się pożaru. Zagrożenie dla życia i zdrowia wynikało z charakteru pożaru powodującego w wyniku niepełnego spalania wydzielanie znacznej ilości tlenku węgla, który jest bardzo groźny dla człowieka ale tylko w tym pomieszczeniu – miejscu pożaru. *
• mistrz kominiarski Jan Czerwik (przełożony oskarżonego) zeznaje na rozprawie jako świadek, że: osobiście czyścił kominy 12 – 13 lat wstecz i niekiedy poszkodowany odmawiał wybierania sadzy. W pomieszczeniu gdzie powstał pożar przewód nie dochodził do podłoża i był wentylacyjnym – bez podłączenia urządzenia grzewczego. Natomiast w pomieszczeniu sąsiednim podłączony był do wentylacji rurą blaszaną piec kuchenny. Ten stan jest niezgodny z normami m.in. dlatego, że uniemożliwiał np. wybieranie sadzy. Z tego co świadek pamięta to w “książce kominiarskiej” był zapis niedopuszczenia do wybrania sadzy przez kominiarza.* - przyjęta “linia obrony “ nie była dowodowo dokumentowana ale dawała świadectwo solidarności kominiarskiej, w której mistrz kominiarski pod swobodny osąd Sądu poddał własne zawodowe umiejętności i rzetelność a także własne umiejętności dydaktyczne. Mistrz kominiarski - jak się później dowiedziałem – podczas całego procesu pomagał finansowo oskarżonemu w kosztach związanych z opłacaniem wybranego obrońcy. 
• na kolejnej rozprawie odbytej w dniu 3.01.2000 r. wobec sprzeczności cytowanych opinii biegłych Sąd postanowił dopuścić dowód z opinii kolejnego już biegłego sądowego mającego wyjaśnić sprzeczności m.in. poprzez wykazanie błędów i braków w sporządzonych opiniach. 
W takiej sytuacji przed biegłym (już trzecim w sprawie) stanął problem:
• czy rzeczywistą przyczyna pożaru było gwałtowne zapalenie się sadzy ?
• jeśli tak to należy opisać ślady- dowody takiego destrukcyjnego zjawiska potwierdzające jednoznacznie przyjętą wersję w opiniach dwóch biegłych ?
• jeśli nie (tj. będzie brak takowych śladów – dowodów) to należy przyjąć, że opisana przez biegłych wersja nie jest prawdziwą (nie ostała się w świetle nowych dowodów) a przyczyną pożaru nie był komin. 
Ze względu na fakt, że praktycznie tylko kominiarz dysponuje “wiadomościami specjalnymi” niezbędnymi do wyjaśnienia istotnych zagadnień dla Sadu przeprowadziłem konsultację z miejscowym mistrzem kominiarskim (który wydawał już dla potrzeb procesowych opinie jako biegły) która nakreśliła następujący tok postępowania dowodowego (na co uzyskałem aprobatę Sądu):
- wykonanie inwentaryzacji przewodów dymowych (w aktach sprawy brak jest rzeczywistego stanu komina po zdarzeniu),
- dokonania badań komina (przewodów) od wewnątrz przy pomocy kamery kominiarskiej i respalone rzeczy nie usuwając skutków okopceń, ubytków tynków a w piecu usytuowanym w sąsiednim pomieszczeniu od tego czasu nie palono (wykorzystuje się gaz z butli “propan-butan”). 
• pomieszczenie w którym zaistniał pożar znajduje się w części północno- zachodniej parteru i ma wymiary 4 x 4.9 m. Jest to pomieszczenie o charakterze warsztatu w którym stoi piła tarczowa (część środkowa) oraz na podłożu zalęgają trociny. Przy ścianie północnej i zachodniej składowane są pojemniki z cieczą (olej napędowy + woda, co potwierdziła próba palności) oraz stoi motorower. Wewnątrz pomieszczenia znajduje się duża ilość pustych butelek, 
• oględziny szczegółowe pomieszczenia - miejsca zaistnienia pożaru ujawniły:
- występowanie okopceń rogu ściany z przewodem wentylacyjnym zakończonym na wys. 2.10 m od podłoża, który nosi ślady jego “świeżego” zamurowania. Jest jeszcze otwór wentylacyjny zabezpieczony “klapką”. Poniżej tego otworu nie ma włazu wycierowego – do wybierania sadzy. 
- tynk sufitowy odpadnięty jest w odległości 20 cm od rogu ściany i od tego miejsca jego zniszczenia są na większej powierzchni ukierunkowanej w kierunku środka pomieszczenia,
• w pomieszczeniu sąsiednim tj. “kuchni letniej “ przy ścianie kominowej zainstalowany jest piec kuchenny z podłączeniem do komina poprzez rurę Ř120 mm i długości 1430 mm. Rura ma dwa kolanka. Dokonane zostały badania na obecność wewnątrz rury zanieczyszczeń stwierdzające obecność sadzy “płatkowej” bez śladów jej spalenia. Podłączenie rury do komina wykazuje występowanie nieszczelności tego połączenia. Pod otworem na podłożu zalegają niespalone śmieci (papiery, szmaty). Przy drzwiach w kuchni zainstalowana jest kuchenka zasilana z butli 11-kg gazem “propan-butan”. 
• badania pieca węglowego (poprzez demontaż jego płyt górnych) ujawniły obecność wewnątrz sadzy “płatkowej”. Poszkodowany oświadczył, że ten stan pomieszczeń jest od dnia zdarzenia.*
WNIOSEK: 
1 – otwór w pomieszczeniu w którym zaistniał pożar prowadzi do przewodu wentylacyjnego komina i nie ma w rejonie podstawy otworu wycierowego do wybierania sadzy,
2 - do tego kanału z pomieszczenia kuchni podłączona jest rura blaszana prowadząca z pieca kuchennego. Na podłożu kuchni pod podłączeniem zalegają niespalone papiery, śmieci. Oba kanały nie maja połączenia fizycznego ze sobą. 
3 – wewnątrz przewodów wentylacyjnych, a także wewnątrz rury blaszanej podłączonej do pieca kuchennego i w samym piecu występuje sadza “płatkowa” oraz brak jest śladów detonacyjnego spalania sadzy m.in. w postaci wyburzeń i pęknięć oraz popiołu. 
Powyższe potwierdzone zostały kominiarskimi badaniami specjalistycznymi z rejestracją na taśmie video.**
4. Opis wersji powstania pożaru w świetle opinii powołanych biegłych i ujawnionych dowodów podczas wykonanych dodatkowych badań specjalistycznych w dniu 11.01.2000 r.
a) opis wersji zdarzenia:
W wyniku analizy akt sprawy, wykonanych oględzin własnych oraz wykonanych badań specjalistycznych stwierdzam, że nie ma dowodów (śladów) potwierdzających przyjętą przez powołanych dwóch biegłych (w których opiniach występują sprzeczności) wersję zaistnienia pożaru w wyniku detonacyjnego zapalenia się sadzy i jej wyrzut do pomieszczenia w konsekwencji czego doszło do pożaru. 
Powyższe potwierdzają ujawnione następujące fakty i dowody:
• występowanie w przewodach wentylacyjnych i w rurze stanowiącej połączenia pieca kuchennego a także w samym piecu sadzy “płatkowej” co dowodzi, że nie było jej detonacyjnego spalania,
• brak śladów wypalenia sadzy i uszkodzeń mechanicznych wewnątrz przewodów wentylacyjnych i dymowych do których podłączony był piec kuchenny blaszaną rurą o długości 1430 mm a także występował niezabezpieczony otwór tj. w pomieszczeniu gdzie trwał pożar. W wersji przyjętej przez powołanych biegłych zapalona sadza daje temp. dochodzącą do 13000C a także wzrost ciśnienia nie wyłączając rozerwania ścian kanałów komina. Dodatkowo zakładając (wersja przyjęta przez powołanych biegłych) że doszło do detonacyjnego zapalenia się sadzy w następstwie palenia w piecu kuchennym usytuowanym w pomieszczeniu sąsiednim i jej wyrzut do pomieszczenia w którym w następstwie powyższego nastąpił pożar stwierdzam, że kanał wentylacyjny tj. z podłączonym piecem kuchennym oraz kanał z otworem w pomieszczeniu gdzie był pożar są na jednym poziomie a zatem skutki detonacyjnego spalenia się sadzy winny być widoczne w pomieszczeniu kuchni w postaci palenia się chociażby nagromadzonych pod otworem przyłączeniowym rury blaszanej (z widocznymi szparami) papierów i szmat i śmieci oraz mebli (poprzez analogie zjawiska opisywanego przez biegłych) a takowych śladów nie ujawniłem, 
• występująca sprzeczność w zeznaniach świadka Horsta Sobotniego (k.- 106) opisującego, że w piecu po pożarze był żar w stosunku do zeznań poszkodowanego Kurasa (k.- 4) który stwierdza, że w wieczorem (tj. w dniu poprzedzającym pożar) w piecu już wygasło, nie było żaru nie mogę jednoznacznie wyjaśnić, 
• przyczyną pożaru niezamieszkałego pomieszczenia mogło być zatem:
- zaprószenie ognia,
- podpalenie,
- inne przyczyny nie uwzględnione w aktach sprawy.
Jednoznaczne określenie przyczyny powstania pożaru w konkretnych warunkach zdarzenia dysponując wynikami oględzin własnych i faktami z analizy akt sprawy przy uwzględnieniu zniszczeń powstałych śladów na skutek samego pożaru jak i prowadzonych działań ratowniczo-gaśniczych (związanych z usunięciem spalonych sprzętów, materiałów) jest praktycznie niemożliwe.
b) opis faktycznego zagrożenia występującego podczas zdarzenia 
Powstały pożar trwał jedynie w miejscu jego zainicjowania tj. wewnątrz środka pomieszczenia i poza jego objętość nie rozprzestrzenił się (k.- 117). Według poszkodowanego (k.- 105) stwierdzenie, że do ugaszenia powstałego ognia wystarczyło 5 wiader wody świadczy o małym jego powierzchniowym zasięgu.
Nie wystąpiło zagrożenie dla zdrowia i życia jego lokatora, który zajmował wydzieloną trzema drzwiami i korytarzem część wschodnią budynku a proces palenia się był w pomieszczeniu mającym “przedmiotowy otwór“ wentylacyjny.**

Ciąg dalszy w następnym numerze.

Dziękuję Panu Józefowi Niewiadomskiemu – MISTRZOWI KOMINIARSKIEMU z Lublińca za życzliwość i udzieloną merytoryczną pomoc w opracowaniu powyższego materiału. 

Dla potrzeb niniejszej publikacji zmieniłem imiona i nazwiska osób występujących w sprawie. Ewentualna zbieżność nazwisk jest przypadkową i nie zamierzoną przez autora. 


inż. Karol Pieśniak
- biegły sądowy -
*autentyczny tekst z akt sprawy
**autentyczny tekst z opinii biegłego
***Jan Wojciechowski KODEKS KARNY. Komentarz. Orzecznictwo. Warszawa 1997 r.
(k.- 115) to numer karty (dokumentu) z akt sprawy

Powrot do poprzedniej strony